Zawracanie kijem Wisły
Przeglądając szkolne strony w internecie natrafiłem na pulsujący napis: “Procedura postępowania w przypadku agresywnego zachowania ucznia”. Sięgnąłem głębiej i wysypały się następne: “Procedura postępowania w sytuacjach zagrożenia uczniów. Procedura postępowania w przypadku, gdy na terenie szkoły znajduje się uczeń będący pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Procedura postępowania w przypadku, gdy nauczyciel podejrzewa, że uczeń posiada przy sobie substancję przypominającą narkotyk”, itd.
Nie mam nic przeciwko sensownym procedurom, które ułatwiają życie szkołom, czyli ich dyrektorom, nauczycielom, uczniom, rodzicom. A przy okazji (także) nadzorowi pedagogicznemu, bo wystarczy je przejrzeć, chwilę pomyśleć i powiedzieć: o, nie widzę tu niestety, kolego dyrektorze, procedury korzystania z natrysków przy sali gimnastycznej i nie jestem przekonany, że kiedy korzystają z nich dziewczynki, chłopcy ich nie podglądają.
Taki zarzut usłyszał mój przyjaciel, ale że to jegomość kuty na cztery nogi, natychmiast ze sterty papierów wyciągnął grubą “Procedurę przyjmowania i rozpatrywania skarg oraz wniosków”. Wręczając ją nadzorcy nie omieszkał stwierdzić, że podobne incydenty w jego szkole nigdy się nie zdarzają, natomiast gdyby do nich doszło, podglądane dziewczynki mogą przecież złożyć skargę na chłopców, która w stosownym trybie zostanie rozpatrzona.
Nie wiem, co zawierał przedstawiony dokument, choć przypuszczam, że m.in. takie postanowienia:
“Skargi i wnioski mogą być wnoszone pisemnie lub za pomocą telefaksu, poczty zwykłej lub elektronicznej, a także ustnie do protokołu.
Pracownik sekretariatu szkoły rejestruje skargę bądź wniosek w obowiązującej dokumentacji szkoły, natomiast dyrektor szkoły na odwrocie skargi lub wniosku wpisuje inicjały osoby wyznaczonej do ich rozpatrywania.
Jeśli z treści skargi lub wniosku nie można ustalić ich przedmiotu, dyrektor wzywa wnoszącego o wyjaśnienia lub uzupełnienia, z pouczeniem, że nie usunięcie braków spowoduje pozostawienie skargi lub wniosku bez rozpoznania.
Pełną dokumentację, po zakończeniu sprawy, dyrektor szkoły, wicedyrektor szkoły, pedagog składają osobiście w sekretariacie szkoły - nie później niż 7 dni po upływie terminu jej załatwienia - potwierdzając ten fakt własnoręcznym podpisem w rejestrze skarg i wniosków”, itd.
Powiadam, z respektem podchodzę do potrzebnych procedur, wynikających z obowiązującego prawa, wydanych rozporządzeń i przyjętych norm, ale po przejrzeniu kilkudziesięciu szkolnych stron internetowych miałem mętlik w głowie, a jednocześnie czułem spory niedosyt i zacząłem się zastanawiać, niby dlaczego nie pojawiły się jeszcze procedury związane z przeżywaniem utworów lirycznych, filmów, spektakli teatralnych, eksponatów w muzeach? Bo jeżeli są te, dotyczące postawy i zachowania się uczniów w klasie, na korytarzu, w szatni, w parku, w autobusie, to dlaczego tamte sprawy nie są ociosane i skodyfikowane, tylko puszczone zupełnie na żywioł, co?
Męczyły mnie też refleksje, czy tak solidnie zajmując się procedurami szkolnymi nie gubimy dzieci i dorastającej młodzieży, nie rezygnujemy z przysługującej nam przestrzeni dydaktycznej i wychowawczej, sztuki pedagogicznej, bliskości, mądrości, doświadczenia, z nauczycielskiego autorytetu? Bo jakże często postępowanie właśnie nieszablonowe i niebanalne przynosi większe korzyści, niż to opisane w tonach papierów, w plątaninie stron internetowych, choć przyznaję, że to drugie rozwiązanie jest bardziej wygodne: chroni nauczycieli np. przed pretensjami rodziców i skutecznie chłodzi ich zapał w rozwijaniu swoich talentów pedagogicznych czy prowadzeniu własnych poszukiwań i odkryć.
I może się zdarzyć, że w tej wielkiej dbałości o ład i przejrzystość pogubimy jednak dzieci, sami się pogubimy i będziemy rozbijali sobie głowy o czyściutkie, szklane tafle, które między nami powyrastają.
CEZARY MIARKA





