Jest środa, 8 września 2010

Imieniny:
Marii, Radosława, Adrianny

Dla higieny psychicznej czasem lepiej nie wiedzieć

Moje trzy grosze
Kiedy nastolatka – dodam, że bardzo dobra, wyróżniająca się uczennica – napisała na swoim blogu kilka nieprzyjemnych epitetów na temat swoich nauczycieli, ci postanowili zgłosić do prokuratury fakt zniesławienia funkcjonariusza publicznego. Rzeczywiście, czysto formalnie takie wydarzenie można określić zniesławieniem. Można się oburzyć i żądać od ucznia należnego nauczycielowi szacunku. Uznać, że ze słowami, zwłaszcza wypowiadanymi publicznie (a blog nie jest pamiętnikiem zamykanym na kluczyk i trzymanym na dnie szafy), trzeba się liczyć. Można krzyczeć, że wolność słowa, owszem, ale w pewnych granicach.  Stwierdzić, że nie wolno nazywać nauczycielki wiedźmą ani komentować tego, co mówi na lekcji, choćby mówiła o tipsach i batonikach.


Oczywiście, obraźliwe słowa na swój temat bolą, zwłaszcza wtedy, gdy tkwi w nich ziarenko prawdy, którą wolelibyśmy skrzętnie ukryć. Dzieci są wszak doskonałymi obserwatorami. Ich komentarze, nawet te złośliwe, wulgarne czy chamskie, potrafią obnażyć wszelkie słabości i niedoskonałości charakteru. Często wyolbrzymiają je do granic możliwości, przedstawiają w karykaturalnym świetle i bez litości, subiektywnie i jednostronnie. Młodzież jest bezkompromisowa, nie ma wyrozumiałości dla ludzkich wad, jest dopiero na etapie odkrywania smutnej prawdy, że dorośli nie są idealni, a czasem w swej niedoskonałości bywają gorsi od rozwydrzonych nastolatków.

Nikt nie lubi, kiedy się o nim źle mówi, ale akurat nauczyciele powinni się do tego przyzwyczaić, bo zawsze byli, są i będą obiektem ataków słownych uczniów. Pewnie nie wszyscy, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że większość pedagogów w jakimś stopniu tego doświadczyła. Uczniowie zawsze będą komentować zachowanie swoich nauczycieli, wygląd, styl ubierania, mówienia, metody prowadzenia lekcji itd. W ten sposób rozładowują emocje, stresy, niepowodzenia, porażki, rozżalenie z powodu otrzymania słabej czy niesprawiedliwej oceny, tak też usprawiedliwiają własne lenistwo. Nauczyciele są jednym z żelaznych tematów rozmów z rówieśnikami, a chyba żaden z uczniów przy zdrowych zmysłach w luźnej rozmowie z kolegami nie będzie nadmiernie wychwalał nauczycieli. Na tej samej zasadzie każdy szef (dyrektor, kierownik) był, jest i będzie – niezależnie od swoich poczynań – obiektem złośliwych uwag, komentarzy i plotek autorstwa własnych pracowników.

Żeby normalnie funkcjonować w szkole, znacznie lepiej nabrać trochę dystansu do uczniowskich wypowiedzi (do siebie też), niż usiłować śledzić każde niepochlebne słowo, a później dochodzić sprawiedliwości. Gdyby nazbierać wszystko, co młodzież kiedykolwiek powiedziała czy napisała o nauczycielach, pewnie z każdej szkoły udałoby się zebrać materiał liczący kilkadziesiąt tomów (akt dla prokuratora?). Tylko po co?

Gorąco namawiam nauczycieli, żeby nie ulegali pokusie czytania blogów swoich uczniów, śledzenia dyskusji o szkole i nauczycielach prowadzonych np. na portalach społecznościowych czy tematycznych forach, ani wpisywania swojego nazwiska do wyszukiwarki, celem sprawdzenia, kto i w jakich okolicznościach coś o mnie napisał. Efekty takiego śledztwa nie muszą być przyjemne. Dlatego dajmy sobie spokój, ten czas lepiej poświęcić na coś pożyteczniejszego. Któż z nas, będąc uczniem, mówił i myślał o nauczycielach wyłącznie dobrze? Polecam lekturę – jeśli komuś zachował się egzemplarz – odpowiednich fragmentów własnego pamiętnika pisanego w czasach szkolnych…

KAMILA WERNER

 

 

Share/Save/Bookmark

Zestawy obiadowe